Swoją nazwę kawiarnia na Nikiszowcu Zillmann Tea&Coffee zawdzięcza oczywiście projektantom osiedla Nikiszowiec, Emilowi i Georgowi Zillmannom, kuzynom, którzy stworzyli projekt wzorcowego osiedla robotniczego.
Kawiarnia zachwyca wystrojem, w którym można dostrzeć zarówno fascynację steampunkiem, jak i górniczą tradycją. Ściany z gołej, czerwonej cegły, na podłodze deski, u sufitu: podświetlany plafon oraz grube rury nawiązujące do kopalnianych węzłów. A na ścianie – najprawdziwszy telefon z przodka. Ciekawie prezentuje się nawet toaleta, utrzymana w czerni, z dodatkiem bieli. Na ścianach zawieszono lampki, jakie znamy z zakładów przemysłowych, a żeby włączyć światło, trzeba przekręcić przełącznik, jak na grubie.
Stoliki, przynajmniej te przy ścianie, są zaaranżowane na wagoniki z węglem. W lokalu może pomieścić się jednorazowo 30 osób. Wnętrza lokalu zaprojektował katowicki architekt Wojciech Koziarski.
